Jak przełożyć słowo na obraz? Na zachętę po zachęcie

Jest taka koncepcja języka, według której każdemu słowu odpowiada przedmiot, obrazek, jakaś idea, ktrórą możemy pomyśleć i narysować. Myślę „drzewo” i rysuję patyk z kółkiem. Francuz widząc mój obrazek powinien pomyśleć „l’arbre”, Włoch: „l’albero”, Anglik : „tree”. Ale co jeśli ktoś pomyśli „baloon” albo „lollipop” albo „peccato”? Czy ich skojarzenia są mylne? Czy to oznacza, że mój rysunek jest nieudolny? O może nieudaczne jest moje wyobrażenie drzewa? Drzewo to przecież też choinka bożonarodzeniowa, drewno do kominka i drzewo poznania dobra i zła. Drzewo może kojarzyć się z: wzrostem, energią, naturą, wertykalną osią niebo-ziemia, grzechem pierworodnym, ze starością, młodością, z zakorzenieniem. Albo z budowlanką.

Na wieloznaczności naszych skojarzeń i tym jak zmieniają się z kultury na kulturę, z roku na rok jest oparty projekt Andrzeja Tobisa A-Z. Punktem wyjścia  jest tu wydany w 1954 r. w Lipsku ilustrowany słownik niemiecko-polski. Z tego dziełka, przedstawiającego wizję świata pełną socralistycznych obrazków, gdzie znajdziemy odpowiedniki wszystkich narzędzi górniczych, ale nie trafimy na banalne słowa takie jak „matka”, autor wybiera hasła, które ilustruje własnymi fotografiami. Kino to już nie przybytek rozrywki ale ponury moloch wyłaniający się zza cmentarza, „akordeon” to coś co trzyma w rękach żebrak, a „ojciec” to nic więcej jak grafitti na odrapanym murze.

Zdjęcia Tobisa przedstawiają ponurą rzeczywistość, która pozostała po niezrealizowanych szczytnych ideałach: betonowe akty, puste baseny, zapomniane brzez Boga i ludzi budowle (które niegdyś miały swoją własną górnolotną nazwę, a dziś zasługują jedynie na miano rudery), elementy przestrzeni publicznej, które kiedyś coś znaczyły, a dziś pozostają konstrukcjami z żelastwa i rdzy, które właściwie trudno nazwać. Tobis wydobywa je z chaosu i określa na nowo, z ciepłą ironią, nadając rzeczy odpowiednie słowo.

Jest tu i refleksja nad tłumaczeniem z języka na język, które od początku było wymuszone i niezręczne i nad tłumaczeniem naszych myśli na obrazy. A obrazów na słowa. Szkoda, że wystawy już nie ma, zamknęli wczoraj. Ot i koniec historii.

Więcej zdjęć z projektu pod adresem: http://wydarzenia.o.pl/2009/10/andrzej-tobis-a-z-gabloty-edukacyjne/

Reklamy