„Język angielski… nigdy go nie posiądę” (czyli jak nauczyć się języka obcego)

Baudouin1

Jan Baudouin de Courtenay – polski językoznawca i poliglota

W jednym z poprzednich postów, zatytułowanym „Jak zostać tłumaczką„, argumentowałam, że w profesji tłumacza najważniejsza jest znajomość języka docelowego (będącego na ogół ojczystym). Wciąż nalegam, że tak właśnie jest, ale wszak podstawy jakiejś obcej mowy też się przydadzą…. Choć nie przesadzajmy – w niedawnym wywiadzie angielska tłumaczka Szymborskiej twierdziła, że wstydziła się spotkać z autorką, by nie wyszło jak niezdarnie mówi po polsku (tłumaczka, nie Szymborska!)

Dzięki internetowi wciąż docierają do mnie informacje o rozmaitych „hackerach językowych”, co to posiedli kilkanaście lub kilkadziesiąt języków, niekiedy nie będąc nawet przy tym ekscentrycznymi umysłowo jednostkami w rodzaju Rainmana. Umiejętności Zygmunta Broniarka i Stanisława Barańczaka w tym kontekście nie wydają się aż takim nad-ludzkim dokonaniem, a co dopiero moje skromne talenta…

A jednak, tłumaczyłam już na polski z czterech języków, coś tam potrafię wystękać w jeszcze jednym, a kolejnych dwóch uczyłam się dość pilnie, a że nie odbyłam w nich żadnej konwersacji, to głównie dlatego, że pozostają martwymi.

Zgromadziłam więc nieco doświadczenia co do tego, jak uczyć się języków, a jak stanowczo się ich nie uczyć. Dziś, z odległości setek godzin mniej lub bardziej owocnej nauki, dzielę się podpowiedziami.

Czytaj dalej

Reklamy

Nieprzekłady

W „Wysokich obcasach” z 25 lutego wywiad z Krzysztofem Bartnickim, który przetłumaczył Finnegans Wake, ostatnią powieść Joyca, która uchodzi za nieprzekładalną. A więc „Finneganów tren” musi chyba być nieprzekładem?

Warto przeczytać wywiad, we mnie wzbudził następujące refleksje:

*czemu tak rzadko ukazują się w pismach wywiady z tłumaczami? czemu wciąż są traktowani na równi z, bez obrazy, projektantem okładki?

*czy warto tłumaczyć to, co nieprzekładalne? kto będzie miał nieodpartą potrzebę, ten nauczy się języka orginału (długie lata, aby zrozumieć Finnegans Wake), a przekład i tak w tym wypadku ni może mieć zbyt wiele wspólnego z orginałem (jego głowną treścią jest nie fabuła a sam język, a raczej języki) a więc..

*where is the limit? czy tak naprawdę warto tłumaczyć za wszelką cenę? 9 lat poświęconych na tłumaczenie książki, co do której tłumacz nie jest nawet pewien, czy ktoś ją przeczyta (a wręcz stwierdza „nie wierzę, że ktoś przeczyta to tłumaczenie”)

Jak dla mnie nie warto. I właśnie dlatego cenię Krzysztofa Bartnickiego. Lubię ludzi, którzy robią rzeczy, które się nie opłacają.

*********************

A oto próbka Finnegans Wake (losowo wybrana):

O foenix culprit! Ex nickylow malo comes mickelmassed bo-num. Hill, rill, ones in company, billeted, less be proud of. Breasthigh and bestride! Only for that these will not breathe uponNorronesen or Irenean the secrest of their soorcelossness. Quar-ry silex, Homfrie Noanswa! Undy gentian festyknees, Livia No-answa? Wolkencap is on him, frowned; audiurient, he wouldevesdrip, were it mous at hand, were it dinn of bottles in the farear. Murk, his vales are darkling. With lipth she lithpeth to himall to time of thuch on thuch and thow on thow. She he she hoshe ha to la. Hairfluke, if he could bad twig her!

A to dialog:

Jute.       ‚Zmorde!   

Mutt.      Meldundleize! By the fearse wave behoughted. Despond’s sung. And thanacestross mound have swollup them all. This ourth of years is not save brickdust and being humus the same roturns. He who runes may rede it on all fours. O’c’stle, n’wc’stle, tr’c’stle, crumbling! Sell me sooth the fare for Humblin! Humblady Fair. But speak it allsosiftly, moulder! Be in your whisht!   

Jute.       Whysht?   

Mutt.      The gyant Forficules with Amni the fay.   

Jute.       Howe?  

 Mutt.      Here is viceking’s graab.  

 Jute.       Hwaad! 

 Mutt.      Ore you astoneaged, jute you?

 Jute.       Oye am thonthorstrok, thing mud.

 

Na tej stronie zaś, możemy czytać Finnegans Wake z komentarzem do niemal każdego słowa:

http://www.finwake.com