Dziękuję za poetyckie wyróżnienie

Opublikowany wcześniej na „Przekłamie” wiersz „Las” zyskał uznanie Jury konkursu poetyckiego Szuflada organizowanego w Oleśnie. Jest mi bardzo miło, zwłaszcza, że to mój poetycki „coming out”.

Dziękuję Jurorom, grupie literackiego wsparcia „Pięć żyć” (to w czasie warsztatów na Squacie Syrena powstał szkic wiersza) i ukraińskiej poetce Linie Kostenko, której utwór stanowił inspirację dla mojego wiersza.

Na gali rozdania nagród będę duchowo (pękając z dumy).

Reklamy

Pojedźmy porozmawiać z lasem… Lina Kostenko

ukrainian_poet_lina_kostenko

Po wypadzie do Rzymu i chwili zadumy nad grobem Gramsciego, grupa bezdomnych poetów (i tłumaczy) postanowiła udać się na wschód – aż do Kijowa. Naszą przewodniczką była Anastazja – kijowianka i poetka. A więc tak samo jak bohaterka naszego spotkania – Lina Kostenko. Szperając w necie dowiedziałam się, że Kostenko ożeniła się z polskim literatem i tłumaczła z polskiego poezję. Ale przystępując do interpretowania jej wiersza wiedziałam tylko tyle, że była przedstawicielką pokolenia szistdziesiadników, i że jej poezja była przez władze uznawana za wywrotową. Podobno ze względu na swoją apolityczność… W każdym razie, po błyskotliwym debiucie poetka na szesnaście lat została zmuszona do milczenia.

Wspomniałam o „interpretowaniu” wiersza, a nie „tłumaczeniu”, gdyż tym razem nasza zabawa pod skrzydłami squatu Syrena przebiegła następująco: Anastazja przeczytała nam wiersz w orginale, a następnie przetłumaczyła na polski jego początek i koniec. Naszym zadaniem było wypełnić  pusty (spruchniały?) środek treścią (mchem?).

A wyszło tak…

Czytaj dalej

Pasolini x 4 (oraz Gramsci x 1)

Któregoś dnia Pier Paolo Pasolini spacerując po cmentarzu protestanckim (a raczej a-katolickim, jak głosi oficjalna nazwa), trafił na grób Gramsciego. I zadumał się… Nie! Nie nad Gramscim – lecz nad sobą – swoją do świata nieprzystawalnością, niezbywalną burżujskością oraz wygasłymi z czasem pasjami – miłością i nienawiścią, które nigdyś trzymały go przy życiu. Tak samo jak filozofa nad którego prochami się zamyślił. I w ten sposób powstał poemat „Prochy Gramsciego” (Le ceneri di Gramsci”).

Ponad pół wieku później, też trochę przypadkiem, kilkoro piszących spotkało się na warszawskim squacie Syrena i zabrało się za utworu tego tłumaczenie, wykręcanie, przenicowywanie. Skupiliśmy się na fragmencie otwierającym III część poematu. Poniżej przekłady – wolne i nie-katolickie. Jako i Gramsci. Na koniec oryginał i bonus – nagranie głosu Pier Paola czytającego wiesz.

PRZEKŁAD 1:

Pasolini MigaszewskiPRZEKŁAD 2:Zrzut ekranu 2014-03-24 (godz. 21.27.26)

 

PRZEKŁAD 3:

Zrzut ekranu 2014-03-24 (godz. 21.33.02)

 PRZEKŁAD 4:

Pasolini AnastazjaORYGINAŁ:

 

Ceneri di Gramsci III

 

 

 

Od niegorzewanych murów kamienicy wiało chłodem, a herbata stygła… Udało nam się tym razem przetłumaczyć tylko ten fragment, choć to później spowiedź Pasoliniego nabiera barw (i to nie tylko kolejnych odcieni czerwieni). Może kiedyś mury się rozgrzeją, a my jeszcze raz pochylimy nad Popiołami Gramsciego…