„American hustle” zdał test na seksizm

american-hustle-trailer-1

Niedawno pisałam o pro-kobiecej wymowie filmu „Wałęsa człowiek z nadziei”. Dość szybko trafiłam na film, w przypadku ktbechdel noórego zastosowanie testu Bachdel dawało przeciwny wynik.

W filmie „American hustle” Davida A. Russela występują dwie bohaterki – są to właściwie jedyne kobiety, które pojawiają się na ekranie (ok, jest jeszcze postać wzorowej żony). Zapewne jest to uzasadnione faktem, że akcja toczy się w zmaskulinizowanym środowisku polityków i szemranych biznesmenów Ameryki lat 70. Właśnie ze względu na fakt, ze film jest pełen zwrotów akcji i przekrętów, których śledzenie wymaga od widza uwagi, nie zwraca się od razu uwagi na

to jak stereotypowo przedstawione są w nim kobiety. Dlatego właśnie przydaje się „test na seksizm”. „American hustle” przy dwóch pierwszych pytaniach „zdaje” (występują w nim dwie kobiety, których imiona są podane i które ze sobą rozmawiają), przepada jednak przy ostatnim – kobiety rozmawiają wyłącznie o mężczyźnie (kłócąc się o jego względy).

Przeprowadziwszy test, zdałam sobie sprawę z pozostałych stereotypizujących elementów filmu.

1ac27bb5119d5a68_american-hustle-b

Kobiety są przedstawione  jako niesamodzielne dodatki do mężczyzn, każda z nich drży o to, aby nie porzucił ich ukochany brzuchaty łysol  (mówię to z czułością, polubiłam go bardziej niż bohaterki). Obie widzą jedyną swą broń w sex-appealu. Mimo że jedna z nich z powodzeniem działała jako oszustka, w chwili zagrożenia stawia nie na spryt, ale na techniki uwodzenia. Kobiety są zantagonizowane i przedstawione jako sztampowe przeciwieństwa: blond–brunetka, uziemiona w domu-aktywna w świecie zewnętrznym, żona-kochanka, bojaźliwa–awanturnicza. Gdy podczas przyjęcia mężczyźni angażują się w biznesowo-przekrętowe rozmowy, one szykują się na cat-fight. Gdy już do niego American-Hustle-torna-lo-stile-anni-Settanta-nei-look-di-Amy-Adams_main_image_objectdochodzi, kończy się on nie czym innym jak namiętnym pocałunkiem bohaterek. Do tego dochodzi jeszcze fenomenalny stój bohaterki granej przez Amy Adams, „której dekolt staje się jeszcze jednym bohaterem filmu” (cytatz pewnej recenzji z Filmwebu).Tym niemniej, „American hustle” uważam za wart obejrzenia, bo ładnie obrazuje przysłowie „kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada”, tudzież „kto mieczem wojuje od miecza ginie”. A zatem – film z dedykacją dla agenta Tomka.

A, jeszcze tłumaczeniowy smaczek w postaci absurdalnej sceny rozmowy gangstera z arabskim szejkiem, w której gangster ni stąd ni zowąd zaczyna mówić po arabsku.

Reklamy