Gender, konwencja antyprzemocowa i odwieczna wina tłumaczy

Poniższy tekst opublikowałam na tym blogu wieku temu, gdy zaczęto dyskutować nad przyjęciem Konwencji Stambulskiej, dziś (06.01.15), wreszcie ratyfikowanej. W pewnym momencie skasowałam go, gdyż fragmenty wpisu wykorzystałam w mojej pracy magisterskiej, a nie chciałam wyjść na plagiatorkę przez powtarzanie własnych słów. Ponieważ wczoraj w parlamencie znów rozległy się głosy domagające się analizy lingwistycznej rzekomo źle przetłumaczonego dokumentu, zgłaszam się na ochotnika (a także ochotniczkę) i wrzucam mój tekst (ok, nie jest to standardowy raport, ale tym lepiej dla czytelników).

Czytaj dalej

Reklamy

Czy Wałęsa jest gender-friendly?

plakat wałęsaA-stämpel_svart-150x150Wałęsa  poprawny genderowo? Tak! 

W postępowej Szwecji wprowadza się specjalne oznaczenia dla filmów pokazujących świat w sposób nieseksistowski. Znaczkiem „A” byłyby oznaczanie plakaty i zwiastuny filmów, które przeszły  pomyślnie tak zwany test Allison (reguły poniżej). Może warto pod kątem równości płci zbadać filmy z polskich kin?  Istnieje w necie serwis poświęcony filmom zgodnym z chrześcijańskim światopoglądem (jakoś zapomniałam adres), więc czemu nie katalogować filmów zgodnych z feministycznym. Na pierwszy ogień poszedł „Wałęsa – człowiek z nadziei”.

Ku mojemu zaskoczeniu: gender–friendly!*

Na plakacie obok Lecha (Więckiewicza – brawa), Danusia (Grochowska – podwójne brawa). Film zaczyna się od sceny, w której młody Wałęsa zostaje wysłany po wózek dla  swojego pierwszego dziecka. Między małżonkami nie brakuje scen czułości, ale zdarzają się też inne „sceny”. W filmie pani Danuta potrafi tupnąć nogą i wyrzucić za drzwi oblegających męża dziennikarzy. Za kulisami historii toczy się wyraźnie życie rodzinne – kąpanie dzieci, plażowanie, kuchnia. His-story i her-story przeplatają się bez wartościowania, ale kwestia ich nierównego statusu jest zaznaczona („a rodzina to nie jest ważna sprawa? – pyta Daunta dziennikarza, który usprawiedliwia wiecznie nieobecnego męża). Jednak Danuta nie jest wykreowana na wojującą feministkę, tylko, chyba zgodnie z treścią autobiografii, na silną matkę- Polkę. Walesa.-Czlowiek-z-nadziei-nowy-tytul-filmu-Wajdy_resize450x230

Fakt, że żona Wałęsy będzie w filmie Wajdy właściwie równoprawną bohaterką pierwszoplanową był jeszcze parę lat temu raczej nie do przewidzenia. Dopiero publikacja bestsellerowych „Marzeń i tajemnic” zmieniła jej wizerunek. Janusz Głowacki pisząc scenariusz musiał wziąć to pod uwagę, i zrobił to z wielkim wyczuciem.

Danuta nie jest jedyną bohaterką filmu. Ramę powieści stanowi rozmowa Wałęsy z inną mocną kobietą (choć o całkiem przeciwnych do niego i Danuty zapatrywaniach na życie) – Orianą Fallaci. Tutaj kolejne brawa dla scenarzysty (tym razem poczułam się dowartościowana jako tłumaczka). Mimo że film jest w swoim charakterze bardzo hollywoodzki, autorzy nie ulegli pokusie, żeby „dla ułatwienia” wywiad Fallaci z Wałęsą był prowadzony, niezgodnie z prawdą, w jednym języku (w amerykańskich filmach wszyscy mówią po angielsku, tylko z różnymi akcentami i chociaż nikt nie zna języków obcych to wszyscy śpiewająco dają sobie radę bez tłumaczy). Tutaj niewidzialny na ogół tłumacz wychodzi z szafy. Wloszka_zagra_Oriane_5593017

W filmie pojawiają się też postaci (choć epizodyczne) Henryki Krzywonos i Anny Walentynowicz. Kobiety wspierają strajk pod bramą stoczni, drukują i rozrzucają ulotki (Janda!). Jest nawet dobra kobieta policjantka. I zła kobieta-celniczka. Pełne spektrum i to też jest ważne, jeśli film nie ma przeistoczyć się w pean na cześć „płci pięknej”. Więc bohaterka negatywna to, paradoksalnie, plus.

Scena z celniczka z resztą ratuje film według oficjalnych kryteriów “A-märkt” (wspomnianej na początku szwedzkiej inicjatywy). Zgodnie z nią, aby film był nieseksistowski powinny występować w nim przynajmniej dwie bohaterki, które rozmawiają ze sobą o czymś innym niż mężczyźni. Wydaje się zresztą, że to zasada dość arbitralna, bo zgodnie z nią seksistowski byłby każdy monodram. Tym niemniej – inicjatywa w swoich celach słuszna i dalsze odznaczenia ze strony „przekłamu” przewidziane w programie.

 *Słowo wyjaśnienia dla purystów. Wiem, że wyrażenie „gender-friendly” jest tu lekko naciągane i lepiej byłoby wymyślić coś w stylu equality-appropriate ale 1) nie chciało mi się, 2) używam słowa „gender” zgodnie z jego polskim, diabelskim ususem.