Jestem zawsze głodna & napalona… poezja Eileen Myles

Nietzsche był dla mnie objawieniem. Czułem, że istnieje coś całkiem innego, niż to czego dotąd mnie uczono. Przeczytałem go z wielką pasją i zerwałem z moim dotychczasowym życiem, rzuciłem pracę w szpitalu psychiatrycznym, opuściłem Francję. Miałem uczucie, że jestem w pułapce. Nietzsche sprawił, że to wcześniejsze życie stało mi się obce.*

Idealiści mówią, że prawdziwa literatura powinna zmieniać życie. Chociaż nie jestem idealistką, to jedne z najcenniejszych momentów w życiu to dla mnie te, kiedy literatura, filozofia, sztuka otwierają mi oczy na coś nowego, sprawiając, że dostrzegam w świecie, w języku i w sobie coś, czego wcześniej nie widziałam.

Czytaj dalej

Reklamy

Ich hab’s gewagt… mój pierwszy przekład z niemieckiego

Dziś dzień przełomowy. Albo nieco skromniej: przełomkowy.

Publikuję pierwszy przekład z nowego dla mnie języka – niemieckiego. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce gdy zamieściłam pierwsze tłumaczenie z hiszpańskiego (to musiał być Lope de Vega – Kto ją poznał, ten wie). Kiedy będzie następny raz? Czy kiedykolwiek? Nigdy jeszcze nie tłumaczyłam z rosyjskiego więc może kiedyś…  Jeśli mnie coś natchnie. Bo poezję tłumaczę tylko wtedy, kiedy poczuję „zew”.

A skoro mowa o tym… Pod koniec tego wpisu „rozpakowuję” proces tłumaczenia wiersza. Coś dla tych, którzy zastanawiają się nad naturą przekładu poezji – czy to rzemiosło, czy natchnienie, czy jakaś inna szemrana sprawa…

Ciekawa jestem, jak widzą to inne osoby, którym zdarzyło tłumaczyć się wiersze i piosenki?

Czytaj dalej

Robić anioły, robić diabły… siebie robić

Zaintrygował mnie ostatnio wiersz z kinowego filmu „Words and pictures” (na polski tytuł przełożono zgrabnie, acz według mnie nieco zbyt słodko jako „Wypisz, wymaluj miłość”). Zgodnie ze scenariuszem centralny utwór jest dziełem podstarzałego poety przeżywającego writer’s block (choć nie do końca, ale nie będę spoilować). Czyta go na głos Juliette Binoche, malarka nieprzekonana do wartości słów, a młodzi uczestnicy pojedynku słowa vs. obrazy malują do niego ilustracje. Na koniec pojawia się jeszcze w formie piosenki, lecącej jako podkład pod napisy.

Wiersz ujął mnie do tego stopnia, że postanowiłam go przełożyć na polski.

Czytaj dalej

Dziękuję za poetyckie wyróżnienie

Opublikowany wcześniej na „Przekłamie” wiersz „Las” zyskał uznanie Jury konkursu poetyckiego Szuflada organizowanego w Oleśnie. Jest mi bardzo miło, zwłaszcza, że to mój poetycki „coming out”.

Dziękuję Jurorom, grupie literackiego wsparcia „Pięć żyć” (to w czasie warsztatów na Squacie Syrena powstał szkic wiersza) i ukraińskiej poetce Linie Kostenko, której utwór stanowił inspirację dla mojego wiersza.

Na gali rozdania nagród będę duchowo (pękając z dumy).

Tacy, którzy nigdy nie pasują…

Był bankierem, bardem wagabundów….

Na wiersz Roberta W. Service’a trafiłam czytając powieść (świetną!) Trumana Capote „In cold blood”. W powieści, która jest jednak oparta na faktach, jeden z bohaterów – młody, bezwzględny mordeca, niepozbawiony jednak artystycznej wrażliwości – dedykuje jego wiersz swojej dziewczynie, udając że sam jest jego autorem. Utwór zrobił na mnie wrażenie swoim rytmem i klimatem. Postanowiłam go przetłumaczyć. Akurat na drugi dzień miałam sporo wolnego czasu w drodze z Warszawy do Kielc – a czy można wyobrazić sobie lepszą scenerię do obcowania z poezją barda niż leniwie przesuwający się za oknem krajobraz?

Efekty mojego wysiłku, wraz z oryginałem, widnieją poniżej. W wolnej chwili sięgnę po polski przekład powiści Capote’ego, żeby porównać mój przekład z książkowym. W jednym miejscu skłamałam, dla rytmu i rymu, ale chyba było warto…

Czytaj dalej

Poezja z getta warszawskiego (w przekładzie)

jurandot_okladkaJakiś czas temu brałam udział w konkursie na przekład książki Jerzego Jurandota „Miasto skazanych” na język angielski. Co prawda nie wygrałam, ale ponieważ jestem dość zadowolona z mojego tłumaczenia i myślę, ze komuś może się przydać, publikuję tu fragment. Choć Jurandot miał wesołe usposobienie (był przede wszystkim satyrykiem), w tym wierszu przebijają tony tragiczne…

Całość książki zostanie opublikowana przez Muzeum Zydów Polskich pod tytułem „City of the Condemned. Two Years in the Warsaw Ghetto”. Oczywiście polecam i jestem ciekawa „oficjalnego” przekładu”.

Poniżej oryginał i mój przekład. Pierwszy raz tłumaczyłam na angielski tekst rymowany, zależało mi też, żeby zachować dziecięcy, prosty język i oddać dramatyzm opisanej sytuacji.

Czytaj dalej

Ostatni tekst Samuela Becketta

Dzisiaj jestem w nastroju buńczucznym i będę się porównywać z najlepszymi. A co!

„What is the word” to ostatni tekst (wiersz?) napisany przez Samuela Becketta. Stworzył go pod wpływem epizodu afazji, czyli zaburzenia w wyniku którego traci się umiejętność łączenia słów z przedmiotami. Jakie to uczucie dla kogoś, kto całe życie znajdował słowa, i to słowa genialne? Nawet na opisanie tego, co nieopisane… Ten tekst jest dla mnie zapisem poszukiwania słów najprostszych i całkowitej wobec nich bezradności.

Tekst powstał po angielsku i po francusku. Przetłumaczyłam go kilka lat temu, korzystając z obu wersji językowych, na warsztaty z Antonim Liberą na Uniwersytecie Warszawskim. Poniżej zamieszczam swój przekład, oraz tłumaczenie Antoniego Libery (do którego nie mam żadnych praw, bien sur – ale ktoś kiedyś powiedział: trzeba być idiotą, żeby nie korzystać z tego, co nas inspiruje).

Czytelników przepraszam za formę graficzną – jeszcze nie znalazłam na WordPress optymalnej metody prezentowania koło siebie dwóch tekstów. 
samuel_beckett_quote_3
Zrzut ekranu 2014-02-24 (godz. 22.33.59)Zrzut ekranu 2014-02-24 (godz. 22.24.19)

Zrzut ekranu 2014-02-25 (godz. 10.20.35)Zrzut ekranu 2014-02-25 (godz. 10.24.01)

Na koniec jeszcze rekomendacja książkowa. Wszystkim, którzy interesują się Beckettem albo po prostu tłumaczeniem, polecam książkę Antoniego Libery „Godot i jego cień”. Dla mnie lepsze niż „Madame”:)