Jak zostać tłumaczką literatury

Swego czasu, gdy postanowiłam związać swoje życie zawodowe ze słowami, spędziłam trochę czasu przeglądając w internecie wpisy poświęcone profesji tłumacza. Większość informacji dotyczyła pracy tłumacza przysięgłego i kabinowego (co nie dziwi – finansowo obie opcje są bardziej atrakcyjne niż przekład literacki). Ostatecznie wielu rzeczy musiałam nauczyć się sama i odkryć je w praktyce. Po paru latach mam na koncie dziewięć książek przetłumaczonych z dwóch języków, a do tego sporo artykułów i różnych doświadczeń pogranicznych (tłumaczenie pomocy naukowych, przygotowanie napisów do filmów, parę napisanych artykułów z zakresu przekładoznawstwa, kilka przeprowadzonych wywiadów z tłumaczami). Nie jestem z pewnością mocno umocowana na rynku, ale udało mi się wstawić nogę w drzwi. Inna sprawa, że teraz zajęłam się sprawami akademickimi i od tłumaczenia mam przerwę…

Tym niemniej chciałam podzielić się garścią subiektywnych uwag i porad dla kogoś, kto bierze pod uwagę karierę tłumaczki.

Czytaj dalej

Reklamy

Rozterki tłumaczeniowe i okazjonalne śmiesznostki

Ostatnia rzecz, która rzuciła mi się w oczy, nie jest może spektakularna, ale sprawia, że tekst jest w tym fragmencie niezrozumiały.

Autor opisuje różne typy narratora i przy narratorze pierwszoosobowym podaje przykład z Don Kichota:

„W pewnej miejscowości La Manchy, której nazwy nie mam ochoty sobie przypominać…” P r z y p o m i n a ć. Nasza klasyfikacja nie pozostawia miejsca na watpliwości: narrator powieści przemawia w pierwszej osobie, jako j a.

Przykład jest zrozumiały, ale wyraz „przypominać” nie stanowi przykładu narratora mówiącego w 1. os., wręcz przeciwnie, jest bezosobowy, stąd nie wiadomo, czemu jest napisany rozstrzelonym drukiem.

Po hiszpańsku zdanie brzmi:

En un lugar de la Mancha, de cuyo nombre no quiero acordarme…

Acordarme, jest oczywiście formą osobową, przypominać sobie, dosłownie przypominać mi, stąd po hiszpańsku stanowi przykład  narracji pierwszoosobowej. Po polsku należałoby zatem podkreślić wyrażenie nie mam ochoty sobie przypominać, które spełnia podobną funkcję, choć wymaga to malutkiej, uzasadnionej zmiany w treści.

Przykład z: Mario Vargas Llosa, Listy do młodego pisarza, tlum. Marta Szafrańska-Brandt wyd. Znak, Kraków 2012