Ich hab’s gewagt… mój pierwszy przekład z niemieckiego

Dziś dzień przełomowy. Albo nieco skromniej: przełomkowy.

Publikuję pierwszy przekład z nowego dla mnie języka – niemieckiego. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce gdy zamieściłam pierwsze tłumaczenie z hiszpańskiego (to musiał być Lope de Vega – Kto ją poznał, ten wie). Kiedy będzie następny raz? Czy kiedykolwiek? Nigdy jeszcze nie tłumaczyłam z rosyjskiego więc może kiedyś…  Jeśli mnie coś natchnie. Bo poezję tłumaczę tylko wtedy, kiedy poczuję „zew”.

A skoro mowa o tym… Pod koniec tego wpisu „rozpakowuję” proces tłumaczenia wiersza. Coś dla tych, którzy zastanawiają się nad naturą przekładu poezji – czy to rzemiosło, czy natchnienie, czy jakaś inna szemrana sprawa…

Ciekawa jestem, jak widzą to inne osoby, którym zdarzyło tłumaczyć się wiersze i piosenki?

Czytaj dalej

Reklamy

Święty komuch

Przeczytawszy książkę: „Ciemność w południe” Arthura Koestlera. cover_darkness_paperback

Horror, nie książka. Opowieść od początku do końca przejmująca, a miejscami wręcz mrożąca krew w żyłach. Zawsze najbardziej przerażały mnie straszne opowieści z gatunku tych psychodelicznych – gdy bohater traci kontrolę nad swoim umysłem, zmysłami, czynami i nie jest w stanie odróżnić prawdy od urojenia, a my w nocy budzimy się zlani potem, bo przyśniło się nam, że tak wygląda i nasze życie. Taki scenariusz, przerażająco realistyczny, przedstawia  „Ciemność w południe” – książka, która pokazuje w jaką pułapkę może nas zagnać nasz własny umysł, choćby był najbardziej jasny i idealistyczny. Co więcej, jest to najbardziej prawdopodobne właśnie wtedy, gdy człowiek dysponuje jak najlepszymi intencjami i do tego wybitnym intelektem.

Rubaszow, zdeklarowany bolszewik, intelektualista, które całe życie poświęcił partii, trafia do więzienia „we własnym kraju, który stał się krajem wrogim”. Dochodzenie w jego sprawie prowadzi Iwanow – do niedawna towarzysz rewolucyjnej walki. Rubaszow sam przyznaje, że równie dobrze role mogłyby się odwrócić. W końcu sam nieraz pełnił rolę oskarżyciela „wrogów ruchu”, którzy prywatnie byli jego przyjaciółmi. Jednak gdy wchodzi w grę tak wielka sprawa jak postęp i przyszłe szczęście ludzkości, czym jest sprawa tak sentymentalna, drobnomieszczańska jak przyjaźń? Ludzie życie, czy nawet wiele żyć, zdaje się w tym kontekście błahostką. W końcu „jednostka to tylko milionowy tłum podzielony przez milion”. Teraz Rubaszow będzie musiał tę niepodważalną, zimną logikę zastosować wobec siebie samego, tak by jego proces stał się jego ostatnią przysługą oddaną Partii.

AVT_Arthur-Koestler_3506Książka obfituje w sceny porażające: więźniowie wybijający na metalowych drzwiach marsz idącym na śmierć skazańcom, ostatni krzyk towarzysza, którego Rubaszow sam wprowadzał w tajniki ideologii, która miała opanować jego życie, a następnie mu je odebrać, rozdzierająca historia Ripa van Winke, który siedząc w komunistycznym więzieniu, wciąż wierzy, że wsadzono go w nieprawidłowy pociąg, a gdzieś czeka na niego wymarzony komunistyczny raj – ZSRR.

Ramę dla opowieści stanowi historia starca, który w czasie wojny domowej był podwładnym Rubaszowa. Wciąż darzy go on szacunkiem i podziwem – uczuciami zarezerwowanymi tylko dla osób uznanych przez partię za godne Ruchu (w danym momencie). Jego umysł, wciąż pełen rugowanych przez „postępowe” otoczenie koncepcji religijnych, układa paralelę między pokazowym procesem Rubaszowa, a procesem Chrystusa przed Poncjuszem Piłatem.

Spowiedź Rubaszowa jest tym bardziej przekonująca, że autor książki – Arthur Koestler – przeszedł podobną do swojego bohatera intelektualną drogę – zakochał się w ideałach komunizmu i zaszedł w swoim radykalizmie tak daleko, że usprawiedliwiał Wielki Głód na Ukrainie jako konieczność historyczną. Na koniec przeżył gwałtowne rozczarowanie porównywalne tylko ze stratą wiary (doświadczenie odmalował z resztą w książce „The God that failed”). Autor „Ciemności w południe” napisał, że „ambicją pisarza powinno być zamienienie stu współczesnych czytelników na dziesięciu po dekadzie i jednego po wieku”. Od wydania książki minęły 74 lata. Miejmy nadzieję, że czytelnicy stają na wysokości zadania

(Ps. Nie zrażajcie się nieco banalnym wprowadzeniem Władimira Bukowskiego. Książka poza nim na najwyższym poziomie).

Arthur-Koestler-Quotes-1