Czytanka młodego ateisty?

jak-jeyk-z-prosiaczkiem-boga-szukali-i-co-z-tego-wyniko_190529

Po książeczkę dziecięcą „Jak Jeżyk z Prosiaczkiem Boga szukali i co z tego wynikło” zapragnęłam sięgnąć po przeczytaniu recenzji Łukasza Adamskiego w tygodniku „W Sieci”. Swoją drogą gorąco polecam ten numer – 3(59) 2014 –  zawiera dodatek „Gender kontra rodzina” i interesujący tekst „Jak można wrobić księdza w pedofilię” (wbrew tytułowi nie jest to poradnik). Czytam recenzję i zastanawiam się, czym Prosiaczek i Jeżyk tak się narazili recenzentowi, że wylądowali koło notki (negatywnej) o wchodzącej na ekrany „Nimfomance”. Czy świat, w którym Prosiaczek i Jeżyk pojawiają się w bezpośrednim sąsiedztwie sceny z kategorii interracial–group (kadr z filmu von Triera) na pewno jest najlepszym ze światów?

To skomplikowane pytanie. Podobnie jak skomplikowana jest kwestia pogodzenia boskiej sprawiedliwości z boskim miłosierdziem, problem zgodnego współistnienia różnych religii i ich wyznawców czy tajemnica transsubstancjacji (przemiany ciała Chrystusa w chleb). Takie problemy, opisane zrozumiałym dla dzieci językiem, pojawiają się na kartach książeczki o Jeżyku i Prosiaczku. Dwa zwierzątka, zaintrygowane plakatem, zgodnie z którym „kto nie zna Boga, temu czegoś brakuje” wyruszają na zwiedzanie świątyń trzech religii opartych na wierze w tego samego Boga (chrześcijańskiego kościoła, synagogi i meczetu).

Stawiają przy tym pytania, które pewnie zadaje sobie dziecko poznające zasady religii (a wielu dorosłych nie przestają trapić nigdy): czemu Bóg potrzebuje tak wielkich świątyń? czemu ludzie tak zajadle się o niego kłócą? skąd mamy wiedzieć, że dogmatów wiary ktoś (np. kapłan) po prostu nie wymyślił? czemu religii potrzebne jest tyle zasad i czemu są one tak trudne do spełnienia? co właściwie pozytywnego religia wnosi do ludzkiego życia? Kwestie te wyrażone są naiwnym językiem, który jednak będzie z pewnością bliższy dzieciom niż „ubagacająca” kościelno-katachetyczna mowa. Książeczkę może czytać ze swoim dzieckiem rodzic-ateista, by pokazać dziecku prosty schemat funkcjonowania wiary, ale też wierzący rodzic, który pomoże dziecku rozwiać pojawiające się po lekturze wątpliwości. Jeśli tylko będzie potrafił…

„Ateistyczną propagandówką”, „prostacką agitką” i „postępowym hard corem” nazwą książeczkę ci, których wiara oparta jest właśnie na owych konwenansach, z których kpi książeczka o dwóch mądrych zwierzątkach i którzy, bojąc się dyskusji z dzieckiem, wolą pobudzającą do krytycznego myślenia lekturę „trzymać z dala od swoich pociech.”

Przeczytawszy: Michael Schmidt-Salomon, Helge Nyncke, tłum „Jak Jeżyk z Prosiaczkiem Boga szukali i co z tego wynikło”, tłum. Andrzej Lipiński, wyd. Książka i Prasa 2013

Reklamy