Na początku Bóg stworzyła niebo i ziemię (o feministycznym przekładzie Biblii)

Niedawno na seminarium rozmawialiśmy o feministycznym przekładzie Biblii. Temat tyle ciekawy, co drażliwy. Z jednej strony jako tekst fundujący naszą kulturę powinien stanowić punkt odniesienia dla wszystkich, nie zaś usprawiedliwiający dyskryminację. Z drugiej strony – na ile można zmieniać tekst oryginalny? gdzie kończy się przekład a zaczyna interpretacja? Odwieczny problem. Ja, jak zwykle jestem po stronie interpretacji, i nie mogę się doczekać eksperymentalnego przekładu na j. polski, w którym zostanie przezwycieżone ostatnie tabu, i Bóg otrzyma rodzaj żeński (czemu nie, w końcu kategorie płci nie odnoszą się do Boga, więc zarówno forma męska i żeńska czasowników jest równie nieadekwatna – dlaczego mielibyśmy faworyzować tę męską?)

Oto kilka przykładów słów i wyrażeń, które zostały zmienione w poprawnych polityczne wydaniach Biblii i wj. angielskim:

Fathers–-> Fathers and Mothers, ancestors

Man––>person

Men–> they, all, people

Sons of Israel ––>Children of Israel

He who walks in uprightness ––> those who walk in uprightness

If a man loves me––> Anyone who loves me

Zmiany może mało rewolucyjne, ale w skali całego tekstu, który do tej pory znacząco faworyzował mężczyzn, dość znaczące.

Reklamy