Do kogo należą (akademickie) słowa? Trzy anegdoty.

Kiedyś na studiach licencjackich wykładowczyni odmówiła mi zaliczenia pracy rocznej, gdyż uznała, że jest splagiatowana. Gdy spytałam, dlaczego tak uważa (ze zdziwieniem – bo tekst był w 100% mój) odparła, że oczekiwała ode mnie czegoś więcej, a esej jest na zbyt niskim poziomie. Byłam trochę połechtana („po mnie można spodziewać się czegoś więcej!”), trochę zdezorientowana („ale czy mogę być lepsza od samej siebie? w końcu dopiero co skończyłam pisać ten tekst, a trudno, żebym w kilka tygodni wskoczyła na wyższy poziom akademickiej refleksji”), wykończona („czy nie mogłaby pani po prosu ocenić tekstu, jakby pochodził od kogoś  innego i zaliczyć go, nawet na niższą ocenę?”) i przerażenia („jeśli ta praca nie zostanie zaliczona, nie zmieszczę się w terminie, by złożyć podanie o stypendium – moje główne źródło utrzymania!”).

Czytaj dalej

Reklamy

Gender atakuje w Birmingham? Przekłam dziennikarski

Otrzymałam niedawno od znajomego mail o alarmującym tytule „Upadek cywilizacji w Birmingham” i linkiem do artykułu na stronie internetowej RP. Kliknęłam, aby wiedzieć jakie to niebezpieczeństwa czyhają na mnie, bo właśnie w owym mieście się znajdowałam. Oczywiście chodziło o kolejny atak potwora Dżender.

Tym razem, jak informował Jarosław Giziński, zmaterializował się on pod postacią „Karykatury brytyjskiej rodziny wyniesionej na piedestał” – pomnika przedstawiającego dwójkę dzieci, dwie kobiety (jedną w ciąży), noszącego skandaliczny tytuł „Real Birmingham Family”.

Czytaj dalej