KAŻDY LIST JEST LISTEM MIŁOSNYM – o kultowej powieści feministycznej „I Love Dick”)

30229500„I Love Dick” pojawiło się w mojej świadomości najpierw jako serial (z Kevinem Baconem, wyprodukowany przez Amazon), dopiero potem jako powieść. Obejrzawszy pierwszy odcinek (dostępny za darmo na Amazon Prime) postanowiłam dowiedzieć się więcej o powieści. Okazuje się, że ten głośny amerykański tekst feministyczny z lat 90. (dokładnie 1997) dotarł do Europy dopiero w 2015, z brytyjskim wydaniem, (zapewne w związku z powstaniem serialu).

Oczekiwania wobec powieści miałam wysokie: pierwszy odcinek serialu (resztę zostawiam sobie na jesień) zrobił na mnie duże wrażenie ciekawą formą, zmysłową atmosferą i nonszalanckim, czarującym aktorstwem, powieść zaś miała świetne recenzje (‚najważniejsza książka napisana o kobietach i mężczyznach w zeszłym wieku’ – to „Guardian”). W dodatku w Internecie trafiłam na (niepochlebną) recenzję czytelniczki, która napisała, że ‚to powieść dla osób, które chodzą do galerii sztuki i odmawiają założenia Facebooka’. Od razu wiedziałam, że to coś dla mnie. Nie zawiodłam się, choć…

Czytaj dalej

Reklamy

10 książek dla tłumaczy (łańcuszek)

W sieciach społecznościowych niedawno (a w czasie internetowym – wieki temu) furorę robił łańcuszek z wyliczanką ulubionych książek. Z odmętów pamięci i tylnych rzędów biblioteczki wypadało wydobyć pozycje zarazem mądre i dowcipne, lekkie a trafne, znane acz zapomniane, by zaprezentować się jako osoba stosownie i wszechstronnie oczytana (choć z adekwatnie ironiczna postawą).

Przyszło mi do głowy, że także i tłumacz(k)om przydałaby się „ściąga” – lista książek, które warto posiąść a być może nawet (prze)czytać.

Czytaj dalej

Zielone wzgórza, rozmaryn i cappuccino (aż do mdłości)

Przepis na bestseller?

Weź:Audrey_Hepburn_and_Gregory_Peck_on_Vespa_in_Roman_Holiday_trailer

Włoskie miasteczko (najlepiej w Toskanii)

rozpadającą się willę

dużo bazylii

włoskie wyrazy (pizza, piazza, pomodoro, panino, ragazzo, buon giorno)

przystojnego Włocha

złamane serce (które potem zalepisz ciastem zagniecionym na lasagne)

i….

No właśnie… co jeszcze?

Mój tekst o włoskich powieściach na ——-> xięgarnia.pl

Rozmowa w Katedrze

Czytać skończyłam: 11.2013

Moja przygoda z Vargasem Llosą zaczęła się dziwnie. Zaczęłam od czytania jego autobiografii („Ryba w wodzie”), potem książeczki niemal poradnikowej („Listy do młodego pisarza”) potem dopiero przeszłam do powieści  i to w formie zapośredniczonej – audiobooku (świetna adaptacja „Szelmostw niegrzecznej dziewczynki”). Bałam się trochę sięgnąć po największą, „najbardziej genialną” jego powieść – „Rozmowę w Katedrze”. A jeśli nie będzie taka dobra? Jeśli ja nie dojrzę jej genialności?

A jednak się odważyłam i było ze wszech miar warto. Pierwsze kilkadziesiąt stron trochę się męczyłam z urywaną narracją i faktem, że wszyscy bohaterowie zdają się mieć po trzy imiona i cztery ksywki (np. Don Cayo Bermudez zwany Śmierdziel), ale potem akcja cudownie zaczyna się rozwijać, splatać, plątać i znowu rozplątywać. Krótko mówiąc: rozumiem, czemu zacny noblista z całej swej twórczości ocaliłby właśnie tę książkę.