Plateau, czyli językowa mielizna – we współpracy z „Jednym Słowem”

Kiedy słyszę „plateau”, myślę „łóżko” – wyraźnie za dużo natłumaczyłam się romansów!

Geografowie (ci francuskojęzyczni) pomyślą pewnie „płaskowyż”.

Natomiast autorka dzisiejszego wpisu, Hanna Szulczewska używa metafory „plateau” do opisania punktu „zawieszenia” w nauce języka. Ach znamy, to znamy. Ja przykładowo mam wrażenie, że nigdy nie wyjdę poza fazę „plateau” z moim mówionym językiem francuskim.

Czy, tak jak statek ze zdjęcia, muszę czekać na „wysoką wodę” która zniesie mnie z tej mielizny? Czy może warto próbować się samej „rozkołysać”?

Co poradzi ekspertka?

Czytaj dalej

Reklamy

Tłumacz jak chirurg?

‚Przekłam literacki’ rośnie! Dzięki współpracy z blogiem Jednym Słowem autorstwa duetu tłumaczeniowego Hanna Szulczewska & Salvatore de Bello mam okazję zaprezentować obserwacje dotyczące istoty pracy tłumacza: już nie zdrajcy, ale chirurga (chciałam tradycyjnie użyć form żeńskich, ale „chirurżka” zabiła mi ćwieka). Poniższe refleksje o tłumaczeniu pasują do  mojej niedawnej włoskiej lektury – ‚Dnia Puszczyka’ Leonarda Sciasci. Podobno autor tyle samo czasu poświęcił pisaniu co… kasowaniu, tego co napisał (względy bezpieczeństwa).

Nic jednak nie kasując, oddaję głos Hannie Szulczewskiej:

Czytaj dalej