Miesiąc nienawiści do technologii – czyli jak znienawidziłam Facebook, Instagram i Mac Photos

/for English overview of this angry rant against Facebook, Instagram and Mac Photos scroll down/

Na ogół pisze tutaj (w miarę) kulturalne uwagi o językach, tłumaczeniu i komunikacji. Dziś jednak chciałam wylać z siebie złość. Chodzi o afronty, które spotkały mnie ze strony aplikacji, które należały do moich ulubionych. Obecnie wszystkie trzy darzę szczerą nienawiścią.

Zacznijmy od dwóch aplikacji najmniej lubianej przeze mnie firmy technologicznej:

Facebook – ‚nieprawdziwa nazwa użytkownika’, konto zablokowane

Używałam FB przez pewnie około 10 lat, na początku intensywnie eksplorowałam go w celach prywatnych – fotki z imprez i te sprawy. Potem skupiłam się głównie na działalności ‚zawodowej’ albo aktywizmie. Prowadziłam fanpage „Przakłamu”, mojej grupy badawczej, byłam aktywna na kilku grupach tematycznych… Któregoś pięknego dnia Facebook stwierdził, że moja nazwa użytkownika (anagram mojego nazwiska) nie jest dopuszczalna i zablokował mi konto (więcej o tym epizodzie i o kwestii ‚prawdziwych imion’ piszę tutaj). Żeby je odblokować musiałabym wysłać skan swojego dowodu osobistego. Czy nie za dużo żądasz ode mnie Facebooku? Na razie, podziękowałam (choć wciąż szkoda mi funpage’a „Przekłamu”, do którego nie mam teraz dostępu).

Rady dla chcących zachować prywatność: jeśli używacie pseudonimu, wybierzcie jakiś prawdopodobny np. zamiast Maria Dąbrowska – Maria Drabowska; jeśli prowadzicie funpage zróbcie kogoś innego administratorem, na wypadek gdyby na was przyszła facebookowa kryska.

Instagram – zhakowane konto i najgorsza obsługa klienta na ziemi

Instagram założyłam około rok temu. Chociaż ma on opinię najbardziej ‚lifestylowego’ (a więc pustego, obrazkowego) medium, to dobrze się na tej platformie bawiłam. Śledziłam profile związane z modernizmem, bibliotekami, muzeami i uczelniami. Fajnie było też dokumentować swoje doktorancki życie – wyjazdy na konferencje, najfajniejsze miejsca, w których rozkładałam laptop do pracy, stosy manuskryptów, biblioteczne zakątki i (tak) okazjonalne kulinarne wynalazki (obrazek w czołówce to zrzut ekranu mojego dawnego konta). Instagram to był dla mnie ‚safe space’ – przestrzeń przyjemnych rzeczy, odtrutka na facebook, gdzie wciąż spotykałam się z polityczną agitacją i mową nienawiści.

Tak więc bardzo lubiłam Instagram, aż do pewnego pięknego dnia, kiedy moje konto zostało zhakowane. Zapewne to moja wina, że nie dość dobrze je zabezpieczyłam , ale myślałam, że odzyskanie dostępu to kwestia czasu – w końcu na profilu są moje własne zdjęcia, więc będzie łatwo udowodnić, że konto jest moje. Byłoby łatwo, gdyby nie to, że instagram, pomimo swoich ogromnych przychodów nie zatrudnia obsługi klienta. Problem można zgłosić niemal jedynie przez aplikację (co jest trudne, jeśli masz zablokowane konto), a na maile wysłane przez jedyny dostępny kanał (zgłaszanie nielegalnej aktywności) otrzymuje się kolejne automatyczne odpowiedzi odsyłające do bezużytecznej strony internetowej.

Od czasu kiedy Facebook przejął Instagram, program stał się maszyną do wyświetlania reklam, a pieniądze z nich nie są nawet inwestowane w porządną obsługę klienta. Na razie moje konto wisi w internecie (ponad miesiąc po zgłoszeniu problemu) i zastanawiam się co zrobić, żeby odzyskać do niego dostęp, albo przynajmniej je skasować. Mam nadzieję, że Instagram wreszcie zatrudni człowieka do wykonania tej banalnej mechanicznej pracy.

Rady dla chcących zachować swoje konto: Dodajcie do konta numer telefonu; nie używajcie tego samego hasła, co gdzie indziej; jeśli program poprosi o zmianę hasła, upewnijcie się, że wpisujecie je na właściwej stronie; nie ignorujcie maila o zmianie hasła, którego nie wy dokonaliście – odwołajcie je natychmiastowo.

Mac Photos

Jestem członkiem sekty maca (jak widać nawet po fotkach z mojego świętej pamięci instagramu). Odkąd wysupłałam pieniądze na pierwszy mac, trzymam się tej marki – co ciekawe zmieniłam komputer tylko raz w tym prawie dziesięcioletnim okresie, co świadczy o tym jak długo służą. Uwielbiałam nie tylko wzornictwo obudowy, ale także ergonomię programów oferowanych przez system m.in. iPhoto – świetny program to katalogowania i obróbki zdjęć. Niestety w nowej wersji oprogramowania, ten produkt uzyskał ‚upgrade’ zmieniając nazwę na Photos.

Photos jest najbardziej bezużytecznym i potencjalnie szkodliwym programem, jakiego używałam. Od początku miałam problem z synchronizacją z moim telefonem Huawei 8 (wygląda na to, że Mac chce nas zachęcić, żebyśmy wszyscy używali iPhone’a). Dopiero potem zorientowałam się, że developerzy usunęli z programu wcześniej istniejącą, podstawową funkcję – wyświetlania zdjęć w Finderze (odpowiedniku ‚mojego komputera’). To oznacza, że de facto użytkownik nie ma dostępu do własnych zdjęć. To znaczy ma – ale jedynie poprzez makowy program. Zdjęcia można eksportować pojedynczo lub małymi partiami do miliona sieci społecznościowych (oczywiście nie w pełnym formacie), ale nie można zrobić rzeczy podstawowej – przenieść całego folderu (np. wszystkie zdjęcia z 2016 r.) na dysk przenośny. Chcesz zrobić backup? W porządku, wystarczy wykupić miejsce na iCloud! Zabezpieczanie na dysku zewnętrznym – jasne, tylko będziesz potrzebować naszego programu, żeby je otworzyć.

Co za dziadostwo.

Spędziłam cały wieczór szukając alternatyw do beznadziejnego Photos, które zamierzam usunąć. Szukam programu, który będzie oparty na strukturze folderów w finderze i nie będzie tylko online (jak Google Photos i Flickr – uwaga na te firmy, jeśli dbacie o prywatność i chcecie być właścicielami własnych zdjęć). Znalazłam niedużą aplikację Lyn, którą zamierzam niedługo przetestować. Jest też program Adobe Lightroom, który jednak jest sporo droższy.

Rady, jak zachować dostęp do własnych zdjęć i prywatność: Osobiście odradziłabym przechowywanie zdjęć w Google Photos, pomimo możliwości, które oferuje (i to za darmo). Pamiętajmy – „jeśli produkt jest za darmo, to ty jesteś produktem”. To samo odnosi się do Flickr – nie wszyscy wiedzą, ale, żeby ściągnąć własne zdjęcia z portalu (w całości), trzeba wykupić specjalną usługę. Lepiej korzystać z aplikacji, które są oparte na własnym dysku i regularnie robić ‚backup’ na dysku zewnętrznym. Jeśli chcemy być pewni zabezpieczenia zdjęć – nagrajmy też płytę dvd ze zdjęciami, np. co roku.

Aplikacje, które lubię:

Żeby skończyć pozytywną nutą, wymienię kilka apek, które lubię, albo wręcz uwielbiam.

MapsMe – aplikacja do używania map online, zmieniła moje życie – nie kłamię.

DuoLingo – nie nauczysz się języka, ale złapiesz bakcyla i się ubawisz.

GPX Viewer – jak MapsMe ale dla map w formacie GPS – ściągam mapy tras z internetu i wyruszam pewnie na wyprawy rowerowe czy na górskie szlaki

Twitter – zastąpił mi Facebook i Instagram. Sprzyja bardziej stonowanym, profesjonalnym kontaktom.

WhatsApp – telefonowanie za darmo (kodowanie przekazu zapewnia bezpieczeństwo)

 

Marriam-Webster – słownik angielskiego offline w kieszeni

Shorter version of rant against Instagram, Facebook and Mac Photos (in English):

These three apps used to be my favorite, and recently I’ve learned to hate them.

Thanks, developers! This is what you did:

Facebook:

My account was blocked due to my using a nickname rather than my ‚real name’ (whatever that is). Considering I wasn’t doing anything illicit or harmful to anyone why couldn’t you just let me be? And to demand a scan of my ID is really excessive.

Instagram:

My account was hacked. My fault – fair point. But I want it back! Or I want it erased. I can prove it is mine – I’m the owner of the first email address and my pictures are on there. For God’s sake – don’t I have the right to delete my own pictures? It is a simple as that. It would take an employee about 5 minutes to solve this problem

But Instagram HAS NO CLIENT SERVICE. For a company that size which is posting ads every 2 seconds, why can’t they just pay someone to answer customer’s emails?! Instead you get automated messages telling you to go to their absolutely useless help website. Oh, and you can get banned from that too for ‚typing too fast’ or ‚excessive use’.

Facebook, thanks for destroying another app for me. Could you please delete my account now? Pretty f**** please.

Mac Photos

OK, first of all, I’m a mac girl, and you really need to do something upsetting to put me off using a mac product. And yet, you managed!  I will be deleting Photos never to return.

When my iPhotos updated to Photos I thought this could be cool. My favorite photo app made even better – great! When it didn’t want to sync with my huawei 8, I thought it is merely not ergonomic (or perhaps trying to give me an incentive to buy an iphone).

But when I discovered the developers had taken away the ‚show in finder’ feature… Come on! I mean, how useless is a photo program you can’t take your photos out of? Sure, you can export them to social media (oh, right, mine are blocked!) or upload them to icloud (just pay us – it’s that easy). But what if all I want to do is take all my photos from 2016 and put them on a pen drive to share with someone has a PC. Surely – that should be possible!

And yet, it isn’t.

What a disappointment.

To end on a positive note, here are a few apps I love:

MapsMe – changed the way I travel. Love.

DuoLingo – as a linguist – trust me, you will not learn a language through this app. But it’s fun and gives you an incentive to sign up for a proper course. Like, one with grammar.

GPX Viewer – hiking and cycling made easy

Twitter – replaced instagram and FB, ‚nough said.

WhatsApp – it’s encrypted, thank you!

Marriam-Webster  – know your spelling.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Miesiąc nienawiści do technologii – czyli jak znienawidziłam Facebook, Instagram i Mac Photos

  1. Też byłam w szoku, kiedy dowiedziałam się o przesyłaniu skanu dowodu To już naprawdę przesada, nawet jak bank mi go skanował, odczuwałam dyskomfort. Może możesz zamazać część danych? Tzn. na przykład nr dowodu czy PESEL.

    • Tak, gdybym miała uruchamiać z powrotem FB, tak bym zrobiła. Ale przyznam, że zablokowanie mojego konta przyniosło mi pewną… ulgę. Zorientowałam się, że doskonale radzę sobie bez strony, która pożerała mi parę godzin w tygodniu i kosztowała mnie dużo nerwów…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s