Ich hab’s gewagt… mój pierwszy przekład z niemieckiego

Dziś dzień przełomowy. Albo nieco skromniej: przełomkowy.

Publikuję pierwszy przekład z nowego dla mnie języka – niemieckiego. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce gdy zamieściłam pierwsze tłumaczenie z hiszpańskiego (to musiał być Lope de Vega – Kto ją poznał, ten wie). Kiedy będzie następny raz? Czy kiedykolwiek? Nigdy jeszcze nie tłumaczyłam z rosyjskiego więc może kiedyś…  Jeśli mnie coś natchnie. Bo poezję tłumaczę tylko wtedy, kiedy poczuję „zew”.

A skoro mowa o tym… Pod koniec tego wpisu „rozpakowuję” proces tłumaczenia wiersza. Coś dla tych, którzy zastanawiają się nad naturą przekładu poezji – czy to rzemiosło, czy natchnienie, czy jakaś inna szemrana sprawa…

Ciekawa jestem, jak widzą to inne osoby, którym zdarzyło tłumaczyć się wiersze i piosenki?

Słowem wstępu

Poniższy wiersz jest fragmentem dłuższego poematu pt. „Ostatnie dni Huttena”, autorstwa szwajcarskiego intelektualisty i poety Konrada Ferdynanda Meyera (fotka tego pana poniżej). Na ogół nie pasjonuję się dziewiętnastowiecznymi poematami o rycerzach z epoki Reformacji, ale na ten utwór natrafiłam w specyficznym kontekście. Pojawił się w (świetnym) komiksie Kate Evans pt. „Red Rosa”, o Róży Luksemburg (moja recenzja komiksu tutaj) jako ulubiony wiersz bohaterki, która (w żartach) zasugerowała go jako swoje epitafium. Róża przytacza tekst w liście do swojej przyjaciółki, dodając pytanie: „czyż słów tych nie wykuto potężnym młotem?”. Utwór wyraźnie pasował do charakteru tej dzielnej kobiety. To prawdziwy manifest siły ducha, która potrafi przemóc nawet ograniczenia ciała – zarówno Róża jak i Hutten, podmiot liryczny wiersza, byli mikrego zdrowia, ale za to nieugięci w swoich postanowieniach.

Teraz zdałam sobie sprawę, że w swoim charakterze „Spowiedź” podobna jest do przetłumaczonego przeze mnie parę lat temu utworu (podobno) Borgesa „Chwile„. Oba teksty są swoistym podsumowaniem życiowych decyzji – choć u pseudo-Borgesa akcent pada na inne, nieco mniej pompatyczne, aspekty życia. No ale… ad rem!

220px-Zentralbibliothek_Zürich_-_Conrad_Ferdinand_Meyer_im_Kostüm_-_000011622.jpg

Tłumaczenie:

Conrad Ferdinand Meyer

„Spowiedź” (fragment poematu „Ostatnie dni Huttena”)

 

Oto stoję nad mym własnym grobem.

Hej Hutten, czy spowiadać się masz wolę?

 

Chrześcijański zwyczaj. W pierś się biję.

Gdzież jest człowiek który nie zna winy?

 

Żałuję, że tak późno obowiązek swój pojąłem.

Żałuję, że nie dość płonęło serce moje.

 

Żałuję, że idąc w bój, nie szedłem

z celniejszymi ciosy i po stokroć mężniej.

 

Żałuję godziny w zbroję nieodzianej,

żałuję wszystkich ciosów niezadanych.

 

Żałuję, że raz tylko mnie wygnali,

żałuję, że strach za dobrze był mi znany.

 

Żałuję – prochem głowę prószę –

że w zwycięstwo nie wierzyłem całą duszą.

 

I jeszcze ten grzech pragnę wyznać jeden,

żem w tym życiu nie dość był… Huttenem.

 

Rozpakowanie procesu tłumaczenia:

Niemieckiego uczę się krótko i mało intensywnie, ale mimo to, gdy przeczytałam po raz pierwszy „Spowiedź” Huttena, zaraz naszła mnie ochota, żeby przełożyć go na polski. „Ochota” to może za mało powiedziane, bo było to wręcz coś w rodzaju wewnętrznego przymusu… Pewne strofy przyszły do mnie same – chodziły mi po głowie, np. gdy biegałam na bieżni, albo zmywałam naczynia. Czy to właśnie poeci nazywają natchnieniem? Mnie w każdym razie taki nastrój nachodzi za każdym, kiedy zabieram się za tłumaczenie wiersza. Bez niego – nie miałabym motywacji. Ciekawa jestem jak pracują ‚zawodowi’ tłumacze poezji (jeśli w ogóle tacy są) czy zdarza im się tłumaczyć wiersze, które im się nie podobają, których ‚nie czują’, ale tłumaczą, bo takie jest zlecenie? Czy może czekają na wenę? Na jej brak polecam mycie naczyń i inne ‚bezmyślne’ zajęcia!

Choć decyzję, żeby przetłumaczyć wiersz lub piosenkę podejmuję pod wpływem ‚inspiracji’, to cały proces daleki jest od dryfowania na fali uniesienia. Przeciwnie – ma w sobie dużo z pracy technicznej. W przypadku ‚Spowiedzi’ zaczęłam od przeczytania informacji na Wikipedii o autorze i bohaterze wiersza (poniżej jego facjata). Odnalazłam oryginał wiersza – we wspomnianym wyżej komiksie utwór przeczytałam bowiem w angielskim przekładzie. Znalazłam też dwa inne angielskie przekłady (m.in. na blogu podobnym do mojego). Na polski przekład nie natrafiłam. Potem zabrałam się za pracę ze słownikiem – tłumacząc niemieckie słowa jedno za drugim (wielu nie znałam) i porównując z angielskimi przekładami. Na tej podstawie stworzyłam tzw. ‚rybkę’ czyli dosłowny przekład polski ‚słowo w słowo’. I na tej bazie, siedząc w bibliotece z widokiem na ruchliwy plac w Birmingham, zaczęłam składać rymowaną wersję.

800px-Hutten

Jeden dwuwiersz miałam gotowy – przyszedł mi do głowy jako pierwszy, zanim zasiadłam do pisania (I jeszcze ten grzech pragnę wyznać jeden /żem w tym życiu nie dość był… Huttenem.). Wiele kolejnych napisałam dość lekko. Na poziomie ‚intelektualnym’ wahałam się trochę, czy archaizować wiersz (np. żem, serce moje), ale kiedy archaizmy same mi się nasuwały – ulegałam. Ktoś kiedyś powiedział mi (krytycznym tonem), że moje przekłady są takie ‚leśmianowskie’, ale nie walczę z tym – lubię tłumaczyć wiersze, które się rymują, a czasem nawet dodawać rymy tam, gdzie ich nie ma. Policzyłam zgłoski w oryginale (10 w każdym wersie – Meyer był mistrzem ‚technicznej’ poezji i autorem traktatu o wersyfikacji), ale nie chciałam się męczyć z wtłaczaniem polskiego przekładu w te ramy – wersy mają różną długość.

Tłumaczenie poszło mi dość szybko – w godzinę większość była gotowa, poza jednym wersem, nad którym męczyłam się jeszcze trochę (Żałuję – prochem głowę prószę/ że w zwycięstwo nie wierzyłem całą duszą). Ponieważ wiersz jest rymowany, wypisałam sobie te wersy w różnych układach i z różnymi wersjami tłumaczenia, w desperacji zajrzałam nawet do słownika synonimów, który zwykle podsuwa komiczne propozycje. Wreszcie – ostateczna wersja „spłynęła na klawiaturę” sama. Ot, przywilej poetów…

W każdym razie – Ich hab’s gewagt! Odważyłam się. Hutten, Meyer i Róża byliby dumni (mam nadzieję).

Dla wnikliwych komparatystek – oryginał i przekłady angielskie

Ciekawostka: fragment, który szczególnie przykuł moją uwagę w wersji angielskiej – I regret (…) that I was not three times more keen and bold, w oryginale… nie figuruje (zamiast tego jest Mich reut (…) das nicht ich Huttens stets gewesen binŻałuję, że nie byłem dość Huttenem). Ponieważ jednak tak mi się spodobał, podobne sformułowanie umieściłam w środkowej części wiersza: Żałuję, że idąc w bój, nie szedłem / z celniejszymi ciosy i stokroć mężniej.

Screen Shot 2017-02-26 at 11.59.55

Źródło przekładu angielskiego: https://reasonsandpersons.wordpress.com/2016/03/27/huttens-confession/ Screen Shot 2017-02-26 at 12.13.44

Źródło przekładu angielskiego: https://lingoservice.wordpress.com/2014/02/02/huttens-confession/

A wy? Jak to robicie?

Zachęcam do komentowania osoby biegłe w j. niemieckim i wszystkich, którzy tłumaczą wiersze lub piosenki. Ciekawa jestem jak to robicie? Gdzie? I dlaczego?

(Jeśli można spytać…)

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s