Nieładne cygańskie wiersze

Przeczytawszy tomik wierszy: Papusza „Lesie, ojcze mój”

Papusza

Papusza w listach do Juliana Tuwima, a także do swojego „braciszka”, opiekuna literackiego i tłumacza – Jerzego Ficowskiego przepraszała, że pisze tak brzydko. Z jednej strony miała pewnie na myśli swoje brzydkie pismo (Romska poetka nauczyła się pisać sama). Z drugiej chodziło o charakter wierszy, mających całkiem inną formę niż poezja książkowa, salonowa.

Jeśli do kogoś można porównać Papuszę to do innego samorodnego talentu – Nikifora, malarza z Krynicy. W obu tych historiach jest wielka, niemożliwa do stłumienia potrzeba ekspresji, wrażliwość, życie na pograniczu kultur, odrzucenie i sława, która przyszła za późno. To nie przypadek, że ten sam duet reżyserski zrealizował filmy poświęcone zarówno Nikiforowi (Mój Nikifor, 2014) jak Papuszy (2013).

Wiersze Papuszy, nieco wygładzone przez tłumacza, wciąż mają swój niepowtarzalny rys. Widać, że jest to głos płynący z całkiem unikalnych doświadczeń, z innej kultury słowa (język cygański i cygańskie pieśni są niezapisywane, więc pozostają efemeryczne). Jednocześnie jest w tych prostych, bardzo bliskich życiu i naturze wierszach mnóstwo motywów bliskich literaturze „klasycznej”, choć nie inspirowanej nimi – takich jak imperatyw pisania, zachwyt przyrodą, potrzeba zostawiania świadectwa, dramatyczne  doświadczenie wojny. To połączenie bliskich nam motywów z niepowtarzalną poetyką składa się na wrażenie autentyczności i oryginalnej wrażliwości autorki. Papusza z melancholią wspomina czasy wędrówki, pisze sugestywnie o bliskości z naturą, lasem, nocą, o poczuciu wspólnoty, a także o wykluczeniu, poczuciu osamotnienia i odrzucenia (zarówno przez wspólnotę polską jak i romską). Dla mnie najbardziej poruszający był najdłuższy poemat o wojnie, stanowiący jednocześnie rzadkie  świadectwo prześladowań i eksterminacji Romów.

Z punktu widzenia teorii tłumaczenia pojawia się oczywiście dylemat moralny – Jerzy Ficowski chcąc wypromować Papusze i poezję, która jego zdaniem zasługiwała na rozgłos, wyświadczył jej niedźwiedzią przysługę. Poetkę oskarżono o zdradzenie cygańskich tajemnic i wyklęto. Odrzucona i pogardzana Papusza zamilkła i być może dopiero dziś jej głos opowiadający o odchodzącej w przeszłość kulturze taboru rozlega się z właściwą siłą.

Tomik poleciłabym szczególnie osobom, które są niechętnie nastawione do Romów. Kiedyś słyszałam opowieść o „miasteczku”, które zostało wybudowane całkiem niedawno dla czeskich Romów. Okazało się, że ci wcale nie chcieli  w tym „sztucznym raju” zamieszkać, czemu dali wyraz dokonując dość spektakularnych zniszczeń. Warto poczytać poezję Papuszy, żeby zrozumieć jak może czuć się Cygan zamknięty w czterech ścianach i uwiązany adresem (poetka opisuje przymusowe osiedlanie Romów rozpoczęte w latach 60.) W tym sensie wiersze Papuszy mają też istotną wartość społeczną.

Za ładnie wydany i świetnie opracowany (wstęp i słowniczek autorstwa Jerzego Ficowskiego) tomik brawa dla wydawnictwa Nisza.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s